Wczoraj byłam w stajni.
Zaliczyłam trzy udane treningi.
Pierwszy na Śnieżce.Konik był żwawszy,chętniej galopowała.Jeździliśmy drągi po łukach.W sumie nic konkretnego,ale było bardzo fajnie.
Następnie jeździłam na Fliszu,nowym 7 letnim hucule.Na koniu tej rasy siedziałam pierwszy raz,choć jest to moja ulubiona rasa.W stajni jest od wtorku więc trochę rozkojarzony itp.
Także drągi po łukach oraz podniesione cavalletti w kłusie i galopie przez,które skakał.
Ostatni trening na Aronisie.Kuc na początku idealny.Przepuszczalny,żwawy.Skakał bardzo fajnie choć było dużo straszaków (podbudówka pod kopertę,bluzy,kurtki i pachołki) nie wyłamał.Pierwszy parkur był na wys.60 cm.Niestety jedno wyłamanie z mojej winy.Zapomniałam gdzie przeszkoda i skręciłam w ostatnim momencie.Później parkur 70 cm z dwoma zrzutkami zdecydowanie za szybkie tempo i za krótkie najazdy.
Jestem mega zadowolona z całej trójki.
W sobotę na zawody.
Moje plany na wakację pomału zmierzają ku celu więc niedługo o nich powiem.
----------
"Człowiek pozbiera się po wszystkim i ze wszystkiego,ale już nigdy nie będzie taki sam"






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz